Wiosna to taka pora roku, gdy wszystko budzi się do życia. Właśnie taką zasadę przyjmuję z makijażem o tym czasie. Lubię za jego pomocą podkreślić naturalne piękno, ale z odrobiną pazura;). A jak to robię? Zapraszam do lektury!

Makijaż wiosenny musi być dla mnie szybki- nie lubię tracić cennego czasu i spędzać go w domu. Stawiam wtedy na makeup inspirowany no makeup. Główną rolę gra tutaj szminka. Moje faworyty to żywe kolory, których nie używałam zimą. Maliny, różowo- czerwone odcienie czy nawet różowo – bordowe odcienie to jest to. Takimi kolorami sprawimy, że wyglądamy naprawdę oryginalnie.

Kolejnymi ważnymi krokami w tym makijażu są brwi i rzęsy. Żaden obraz nie jest kompletny, jeśli nie ma ramy. Dla mnie tą ramą są właśnie brwi. Nie chodzi o to, aby były wyrysowane. Podkreślone kredką, czy naturalnie pomadą powoli wypierają te instagramowe. Doklejone rzęsy to rzecz opcjonalna. Jeśli umiesz dokleić sobie kilka kępek w zewnętrznym kąciku oka – zrób to. Oczko nadal będzie naturalne, jednak tuszem nie uzyskasz takiego efektu, jaki dają sztuczne rzęsy. Zaledwie cztery wystarczą, a na pewno nie osiągniesz efektu potocznie zwanego wachlarzem.

Ostatnim już „elementem” tego makijażu jest puder, który jest głównym nawiązaniem do makeup no makeup. Drobne niedoskonałości zakrywam korektorem, a całość pudruje, lekko podkreślając różem policzki. Jeśli Twoja cera jest w naprawdę świetnej kondycji zrezygnuj nawet z pudru. W końcu mniej = więcej. Taki makijaż potrafi zająć do 10 minut, a całość prezentuje się bardzo efektownie. Do następnego razu 🙂