Sezon weselno – ślubny zbliża się wielkimi krokami. Podstawą takiego makijażu jest trwałość. Makeup musi wytrzymać łzy wzruszenia, gorącą temperaturę oraz tańce. Jeśli jesteś tegoroczną Panną Młodą, to zdecydowanie polecam udać się do profesjonalistki. Ona zadba, abyś wyglądała przepięknie w tym najważniejszym w życiu dniu. Jeśli jednak jesteś gościem weselnym i kusi Cię, aby samemu się pomalować, to ten post jest przeznaczony specjalnie dla Ciebie. Pokażę Ci kilka moich niezastąpionych produktów, które uwielbiam i nie tylko sprawdzają mi się przy makijażach klientek, ale także na mnie samej. Zapraszam do lektury

 

Pierwszym produktem jest odpowiednia baza. Ważna jest zarówno ta do twarzy, jak i do oczu. Do twarzy polecam bazę z TheBalm. Jest bardzo trwała, świetnie wyrównuje twarz, która w dotyku jest bardzo aksamitna. Jako posiadaczka cery suchej zawsze nakładam pod nią mój ulubiony krem, jednak czekam aż się porządnie wchłonie. W tym czasie wykonuje np. makijaż oczu.

Moim top produktem do przedłużenia trwałości cieni na powiekach jest baza z Inglota. Dzięki niej cienie nie rolują się, wytrzymują naprawdę długo, a dodatkowo, baza potrafi wydobyć z nich piękne kolory. Jeśli nie masz ochoty kupować specjalnie bazy, to ciekawym i bardzo dobrym zamiennikiem jest korektor do oczu. Takie rozwiązanie lubię stosować na co dzień.

Jeśli chodzi o podkład, to moim ulubieńcem jest zdecydowanie podkład Inglot HD. Testowałam go na różnych rodzajach cer i muszę przyznać, że do każdej sprawdza się świetnie. Moje serce podbił zdecydowanie trwałością. Jego wykończenie nie jest takie jak przy Estee Lauder Double Wear, czyli nie mamy tu efektu drugiej skóry. Jednak , nie jest on tak zapychający jak Estee, po którym moja cera długo dochodziła do siebie. Jedynym jego minusem jest to, że ciemnieje. Polecam więc mieszanie go z jaśniejszymi podkładami np. biały z Makeup Revolution The One Foundation.

Kiedy makijaż jest już prawie gotowy, należy zadbać o jego odpowiednie, czyli matowe wykończenie. Taki efekt daje mi puder ryżowy z Paese. Całość spryskuję mgiełką z Inglota. Do tej pory testowałam fixer z firmy Hean oraz Kryolan. Po pierwszym miałam podobną cerę jak po podkładzie z Estee – wypryski pojawiły się niestety po kilku godzinach od spryskania. Mgiełka z Inglota nie ma w składzie alkoholu, więc podejrzewam, że dzięki temu moja skóra nie reaguje na nią alergicznie.

Jak możecie zauważyć, dużo produktów pochodzi Inglota. Jako wizażystka mogę je polecić z całego serca. Są naprawdę niezawodne. Mam nadzieję, że dzięki tym produktom Twój makijaż będzie trwały i przetrwa niejedno wesele