To, co mnie zdumiewa wciąż w świecie mody to to jak „brzydkie” może okazać się „pięknym” i dzieje się to w rekordowym tempie, jak w biegach krótkodystansowych. Jednak to jest prawdziwa sztuka i fachowość. Do tego potrzebnych jest kilka podstawowych marketingowo – wizerunkowych „chwytów”: prawdziwy fachowiec – znam takiego jednego w naszym polskim kraju ;)) (typy uprasza się podawać w komentarzu). I tak np. łachmaniasta tweedowa marynarka, na delikatną jedwabną mini sukienkę, do tego płaskie botki w kolorze brąz, założone na pasiaste zakolanówki naciągnięte na rajstopy – grubość 40 i gotowe.

Zapomniałam, do tego jeszcze konieczna apaszka w kratę niebiesko-biało-czerwoną i „dajmy nato” na potapirowaną fryzurę cylinderek w stylu „piróg”. Istna księżniczka rodem z disneyowskiej opowieści. Hmm, ale tej o kopciuszku czy o królewnie śnieżce?? To zależy, kto się tak przebrał – czytaj ubrał. Bo jeżeli jest to np. Pani Kasia z Pścina Dolnego, to zapewne Kopciuszek – faza I, a jeżeli byłaby to powiedzmy Pani „Mucha” to już ewentualnie Kopciuszek na balu lub wspomniana wyżej Śnieżka. To już kwestia mediów i tego jak podadzą informacje w swoich środkach „zmasowanego” przekazu z nakazu ;))